Czwartek, 26 Kwiecieďż˝ 2018 r. Marzeny, Klaudiusza
Pogoda: Mazowieckie temp. -5 °C ciśn. 1024 hpa
Pit Bike, czyli nowa moda na jazdę terenową
~08-03-2010; 12:07

Pit Bike, czyli nowa moda na jazdę terenową

10 dni, 5 riderów, 7 pit bike’ów i rumuńskie Karpaty. 2 lata wcześniej zupełnie przypadkiem spotkało się kilku zapracowanych typów, którzy woleli kanapy crossowych motorów na wyboistych leśnych podjazdach niż kanapę przed telewizorem...
Ciąg dalszy...


Po dotarciu do wioski Borlova, w której znajdowała się nasza baza mieliśmy wrażenie, że nie jesteśmy w Rumunii. Architektura przypominała połączenie meksykańskich hacjend z greckimi domostwami. Miejsce, w którym się zatrzymaliśmy było wyspecjalizowanym w goszczeniu oraz obsłudze riderów pensjonatem położonym między górskimi szczytami, które w ciągu najbliższych 10 dni miały być celem podjętego wyzwania.

Następne dni upłynęły pod znakiem całodziennych, wyczerpujących eskapad na kolejne szczyty podczas których łataliśmy podziurawione na kamieniach dętki, wymienialiśmy połamane klamki oraz w każdej sekundzie błogosławiliśmy chwile, w których kupiliśmy nasze camelbagi - czyli wszystko zgodnie z planem. Pierwszego dnia, rozgrzewkowo zaatakowaliśmy jak nam się wówczas wydawało turystyczne wzgórze z górującą nad okolicą kamienną basztą. Najwyżej kilkaset m.n.p.m. Przebieżka. Ostatni odcinek niektórzy z nas pokonywali ponad 2 godziny walcząc z palącym słońcem, w tumanach kurzu próbując łapać się bieżnikiem koła nawet najmniejszego korzenia aby pokonać niewidoczną z dołu stromiznę. Nauczka. Potem zdobyliśmy jeszcze tzw. Pięć Wzgórz, znów niewinna nazwa. Kolejnym etapem była góra Muntele Mic będąca zimą znanym narciarskim stokiem. Po ich zdobyciu spotkaliśmy riderów na pełnowymiarowych sześćsetkach, którzy przecierali oczy ze zdziwienia jak się dostaliśmy w takie miejsce na pit bike’ach!

Zwieńczeniem ponadtygodniowej zaprawy był jak najbardziej poważny i najwyżej położony w tej okolicy szczyt góry Tarcu 2193 m.n.p.m. Zdobycie go wiązało się z pokonaniem urozmaiconego, ale nieustannie wiodącego w górę szlaku - były zarówno głazy niczym na austriackim Erzbergu, strome piaszczyste podjazdy jak i połoniny, które w bliższym starciu były pofałdowanymi pagórkami, na których można było nawet urwać rurę wydechową. 10 dni upłynęło szybko, ale wrażeń wystarczy na cały rok.

Ekipa NPK chciała podziękować za wsparcie firmom: Diabolini, Red Bull, High Level Films oraz Mateuszowi Nasternakowi za foty.

tekst: Marcin Machura
zdjęcia: Mateusz Nasternak

poprzednia 1 2 następna

 
Dodaj do: Drukuj stronę Wyślij link Zgłoś błąd  
  Dodaj swój komentarz  

0 komentarzy

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Bikers.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli którykolwiek z komentarzy zamieszczonych na forum łamie prawo zawiadom nas o tym